Czy kiedykolwiek myśleliście o tym, żeby przeprowadzić się do USA? Ja jako studentka miałam taki pomysł. Niektóre moje wyobrażenia o tym kraju i codziennym życiu Amerykanów zderzyły się z rzeczywistością, kiedy wybrałam się tam w ramach studenckiego programu. Ale wtedy jeszcze nie interesowałam się tym, jak w Stanach wygląda sytuacja świeżo upieczonych mam. Amerykańskie kobiety zmuszone są do powrotu do pracy właściwie od razu po narodzinach dziecka, ponieważ coś takiego jak urlop macierzyński dla nich nie istnieje. Prawo federalne nie zapewnia Amerykankom ani jednego dnia płatnego dnia urlopu macierzyńskiego.
I tak, 25 procent kobiet w USA musi wrócić do pracy już 2 tygodnie po urodzeniu dziecka. Warto wspomnieć, że według statystyk 1 na 10 kobiet choruje na depresję poporodową, a na tle innych krajów rozwiniętych wysoki jest też wskaźnik śmiertelności wśród niemowląt.
Zgłębiając temat świadomego macierzyństwa, trafiłam na Ericę Komisar, która staje w obronie dzieci i ich prawidłowego, bezpiecznego rozwoju emocjonalnego. Chciałabym trochę przybliżyć jej nauki i zachęcić Was do zapoznania się z jej publikacjami, które mogą być cenne dla rodziców na całym świecie.
Erica Komisar to mama dorosłych już dzieci, psychoanalityczka, pracownica społeczna, edukatorka i autorka książek, która rozpowszechnia wiedzę o tym, jaki poważne konsekwencje niesie system, w którym prędko rozdziela się niemowlęta od matek. Obala mity, które zagościły w zachodnim społeczeństwie na temat rodzicielstwa i prawdziwych potrzeb najmłodszych.
Podkreśla, jak ważne jest, aby kobiety w jej kraju mogły korzystać z pełnopłatnego urlopu macierzyńskiego, jak ma to miejsce w krajach europejskich. W swojej pierwszej książce „Being There” skupia się na przekazaniu rodzicom wiedzy o tym, że bycie obecnym - zwłaszcza w pierwszych latach życia dziecka – jest fundamentalne dla rozwoju psychoemocjonalnego.
Erica mówi o tym, jak istotna z perspektywy biologicznej dla dziecka jest matka, ponieważ to ona jest jego emocjonalnym regulatorem. Gdy matka uspokaja swoje dziecko – a robi to, reagując niemal natychmiast na każdą jego potrzebę – jest ono w stanie wracać do tak zwanej emocjonalnej homeostazy. Właśnie to poczucie bezpieczeństwa, jakie tworzy więź z mamą, jest podstawą emocjonalnej stabilności oraz zdrowia psychicznego, a także okazuje się być niezbędne, jeśli chodzi o przyszłą odporność na stres (ang. resilience).
Autorka w swoich wypowiedziach często podkreśla, jak delikatne neurologicznie są niemowlęta i małe dzieci, podczas gdy społeczeństwu wmawia się, że jest odwrotnie – mianowicie, iż dzieci rodzą się wytrzymałe, odporne na stres, przystosowują się do każdych warunków. Kolejny mit, z jakim rozprawia się Erica Komisar jest taki, że dzieci nie potrzebują obecności głównej figury przywiązania, żeby dobrze się rozwijać. A dzieci najbardziej cierpią właśnie z powodu jej braku – zarówno fizycznego, jak i emocjonalnego.
Kiedy mama wraca do pracy na pełen etat po kilku miesiącach bycia ze swoim dzieckiem, cały świat niemowlęcia rozpada się, ponieważ to ona jest jego całym światem.
Erica Komisar w książce „Being There” i wywiadach, których udziela, krytycznie odnosi się do instytucji day-care, czyli odpowiednika naszego żłobka.
Uważa, że bezspornie jest to najgorsza z dostępnych opcji opieki, a rodzicom brakuje przede wszystkim wiedzy i świadomości na ten temat.
Powołuje się na badania, które wykazują, że dzieci w takich placówkach mają stale podwyższony poziom kortyzolu, co silnie wpływa na rozwój mózgu i ma swoje odzwierciedlenie w tym, jak w późniejszych latach – już jako nastolatkowie i dorośli – dzieci te będą radziły sobie ze stresem. Podwyższony poziom kortyzolu u małych dzieci może być regulowany jedynie za pomocą ukojenia przez figurę przywiązania. Jeśli nie otrzymujemy tego podczas pierwszych lat życia, nie będziemy zdolni do samoregulacji. „Zinstytucjonalizowana opieka nie powstała dla dobra dzieci, ale dla ekonomii” - mówi Erica - „Taki rodzaj opieki nie ma na celu dobra dziecka, a jedynie Twoje własne dobro” - dodaje, kierując te słowa do rodziców. Kiedy mama nie wraca do małego dziecka przez kilka godzin, rodzi się w nim ogromne poczucie straty. A jeśli malec od najmłodszych miesięcy czy lat chodzi do żłobka, wówczas doświadcza tych silnych emocji rozpaczy każdego dnia.
Jak wiadomo, w tak zwanym cywilizowanym świecie, mamy obecnie epidemię zaburzeń psychicznych, również wśród dzieci. Erica tłumaczy korelację znacznej części tych problemów z zaburzeniami przywiązania. Definiuje ADHD jako zespół symptomów u dzieci będących pod wpływem długotrwałego stresu, a więc mających podwyższony poziom kortyzolu. Dzieci, u których wykształci się lękowy styl przywiązania często będą miały skłonności do depresji. Styl ambiwalentny będzie zwiększał szanse na wystąpienie zaburzeń lękowych, a styl zdezorganizowany, który zdaniem Eryki jest najbardziej niebezpieczny, łączy się z takimi zaburzeniami w późniejszych latach, jak borderline. Obarcza też ona współczesny system za doprowadzenie do tego, że już u trzeciego pokolenia ludzi Amerykanów wykztałciły się zaburzenia przywiązania i są one przekazywane dalej – jest to tak zwane pokoleniowe dziedziczenie zaburzeń przywiązania (generational transition of the attachment disorders). To, jak opiekowała się nami nasza mama, będzie miało znaczny wpływ na to, jakimi rodzicami będziemy dla naszych dzieci. Dowiedziałam się również, że wiele mitów krąży na temat depresji poporodowej, którą powszechnie tłumaczy się jedynie zaburzeniami hormonalnymi, a która skorelowana jest z tym, jak byłyśmy zaopiekowane jako dzieci przez nasze matki.
Czy w takim razie, będąc świadomymi tych konsekwencji, kobiety, które są mamami, mają w ogóle nie pracować? „Nie o to mi chodzi” - mówi Erica - „Ważne jest, aby dzieci były priorytetem, zwłaszcza przez pierwsze lata ich życia”. W swojej książce „Being there” i innych publikacjach podaj przykładowe rozwiązania, które nie niosą dla najmłodszych tak negatywnych skutków jak day-care, w sytuacjach, gdy mamy są zmuszone do powrotu do pracy przed 3 rokiem życia dzieci.
Ja sama, jako młoda mama często zderzam się ze współczesną narracją sugerującą, by pozbyć się poczucia winy, gdy zostawiam komuś moje dziecko, która mówi, że i tak jestem wystarczająco dobrą mamą, że nie trzeba stale przebywać z dziećmi... mama ma przecież prawo nie lubić swoich dzieci, odpoczywać od nich, wyjeżdżać sama, realizować się na innych płaszczyznach prawie tak, jak to robiła przed dziećmi. Wartościowe było dla mnie wysłuchanie tego, jak Erica tłumaczy, że mamy dziś społeczeństwo „All about me”, czyli „wszystko kręci się wokół mnie” - nie wokół dzieci. Ważne są narcystyczne potrzeby rodziców, co określa jako niepokojące.
Poczucie winy, które pojawia się, gdy oddajemy dziecko do żłobka lub zostawiamy je z kimś obcym, jest prawidłową, zdrową reakcją i wynika z poczucia wewnętrznego konfliktu. Erica opowiada o tym, jak współcześnie matki są trenowane do zamykania oczu na rozpacz swoich dzieci i wypierania poczucia winy. Zgadza się to z tym, co sama obserwuję.
„Możesz robić w swoim życiu wszystko, ale nie możesz robić tego wszystkiego w tym samym czasie” - ten cytat autorki chciałabym zapamiętać na lata. Sama Erica odłożyła w czasie napisanie swojej pierwszej książki, aby być obecną mamą dla swoich dzieci i dokończyła ją, gdy zostały nastolatkami. Jej przykład pokazuje, że kariera może zaczekać i że jako kobiety, możemy rozwijać się zawodowo również w dojrzałym wieku. Wspaniałe jest to, że określa karierę czy prestiż jako pojęcia względne. Mówi za to o tym, że „prestiż wydaje się być nieistotną rzeczą, w porównaniu do zajmowania się własnymi dziećmi”.
Urszula Korzekwa
pasjonatka rodzicielstwa świadomej sprawczości
