Traumatyczne dzieciństwo to częstsze wizyty u lekarza w wieku dorosłym

Osoby, które miały kilka traumatycznych przeżyć w dzieciństwie np. doznały przemocy fizycznej, seksualnej czy psychicznej, dwukrotnie częściej korzystają ze służby zdrowia w dorosłym wieku – informuje pismo „Journal of Health Service Research & Policy”.

Do takich wniosków doszli naukowcy kierowani przez prof. Marka Bellisa, specjalisty ds. zdrowia publicznego z Bangor University (Wielka Brytania) po przebadaniu ponad 7,4 tys. dorosłych mieszkańców Anglii i Walii.

W badanej grupie 10 proc. osób doznało w dzieciństwie co najmniej czterech traumatycznych doświadczeń. Na przykład, ktoś stosował wobec nich przemoc fizyczną, psychiczną, seksualną, albo żyły one w rodzinie, w której dochodziło do aktów przemocy, mieszkały w domu z osobą chorą psychicznie czy uzależnioną od substancji psychoaktywnych.

Ci, którzy przeżyli co najmniej cztery traumy wyraźnie częściej korzystali ze służby zdrowia we wczesnej dorosłości – tj. między 18. a 29. rokiem życia, a także w późniejszym wieku.

Na przykład, wśród młodych dorosłych bez trudnych doświadczeń w dzieciństwie – 12 proc. trafiło na szpitalne odziały ratunkowe w ciągu roku, podczas gdy w grupie po traumatycznych przejściach odsetek ten wyniósł 29 proc., czyli był ponad dwukrotnie wyższy. Wśród osób w wieku 60-69 lat 10 proc. badanych, którzy nie mieli traum, w ciągu roku trafiło do szpitala, co najmniej raz w nocy, a w grupie po traumatycznych doświadczeniach odsetek ten wyniósł 25 proc. Osoby te korzystały również częściej z podstawowej opieki zdrowotnej. Co ważne, uzyskane wyniki były niezależne od statusu społeczno-ekonomicznego uczestników badania.

Zdaniem autorów pracy oznacza to, że traumy z dzieciństwa mogą być ważnym czynnikiem mającym wpływ na obciążenie systemu opieki zdrowotnej. Dlatego inwestowanie w strategie mogące zapobiegać lub redukować traumatyczne przeżycia dzieci, jak również w pomoc w radzeniu sobie z nimi, może przyczynić się do obniżenia w przyszłości wydatków na służbę zdrowia.

“Nasze badanie wykazało, że im więcej negatywnych doświadczeń ludzie mają jako dzieci, tym większe prawdopodobieństwo, że w wieku dorosłym będą często korzystać ze świadczeń systemu zdrowia, jak podstawowa opieka medyczna czy serwisy ratunkowe, a także nocna specjalistyczna opieka szpitalna. A ponieważ koszty służby zdrowia znacznie wzrastają w Wielkiej Brytanii i za granicą, kluczowe jest byśmy przyjęli długofalowe podejście do zdrowia, które będzie uwzględniać to, że częste problemy, które występują u dorosłych, mają swoje źródło w traumach z dzieciństwa” – skomentował prof. Bellis.

Badacz wyjaśnił, że traumatyczne przeżycia powodują w organizmach dzieci zmiany na najbardziej podstawowym biologicznym poziomie, co w konsekwencji przyczynia się do gorszego stanu zdrowia fizycznego i psychicznego w przyszłości. “Bezpieczne i pełne troskliwej opieki dzieciństwo to recepta na rozwój silnych, szczęśliwych dzieci, które mają znacznie większe szanse na bycie zdrowymi dorosłymi” – podkreślił.

Jak dodała współautorka badania prof. Karen Hughes, trudne przeżycia w okresie dzieciństwa zwiększają u osoby dorosłej ryzyko uzależnienia od tytoniu, nadużywania alkoholu, rozwoju choroby nowotworowej, cukrzycy i innych schorzeń groźnych dla życia. „Nasze badanie wykazało, że zdrowotne konsekwencje traum z dzieciństwa odbijają się nie tylko na jednostkach, ale też na systemie ochrony zdrowia, który się nimi zajmuje” – zaznaczyła.

Komentując wyniki badania prof. John Middleton, przewodniczący Faculty of Public Health, brytyjskiej organizacji pozarządowej, która zajmuje się kwestiami zdrowia publicznego ocenił, że inwestowanie w to, by dzieci miały dobre dzieciństwo, może przerwać zaklęty krąg traumatycznych doświadczeń obecnych w rodzinach od wielu pokoleń. (PAP)

jjj/ ekr/

Uwaga! Artykuł pochodzi z portalu internetowego Serwis Naukowy PAP.

Poleć ten artykuł: