Jesteś Bogiem……

Czy chciałbyś mieć boską moc? Możliwość uformowania nowej istoty? Ofiarowania jej darów dobrych wróżek lub całego pakietu słabości? Czy taka władza ekscytowałaby Cię, czy przerażała? Jeśli jesteś rodzicem już ją masz.
Twoje dziecko weźmie od Ciebie wszystko, co mu dasz: siłę, słabość, strategię radzenia sobie w trudnych sytuacjach, nastawienie do ludzi, sposób spędzania wolnego czasu, fobie, upodobania dietetyczne, nawyki. W codziennych interakcjach z Tobą ukształtuje się jego wyobrażenie samego siebie. Od rodziców w dużej mierze zależy, czy ich dziecko uzna siebie za zaradne, mądre, sympatyczne, czy głupie, bezwartościowe i bezradne.  Szacunek do samego siebie, a w konsekwencji szacunek wobec innych formułuje się w domu rodzinnym.

Kształtowanie pozytywnego obrazu własnej osoby wykracza poza taktykę bezmyślnego chwalenia. Podstawą jest akceptacja dziecka: przyjęcie go ze wszystkimi mocnymi i słabymi stronami. Nie jest łatwo zrezygnować z własnych wyobrażeń o idealnym potomku. Rodzice mają prawo do marzeń, pod warunkiem, że nie łamią przy tym charakteru żywego człowieka. Dziecko nie jest ich przedłużeniem, lecz odrębną istotą, ma prawo do swoich własnych emocji, niechęci i upodobań. Wielu doskonale to rozumiejąc, podświadomie dąży do uformowania ludzkiej gliny w pożądany kształt. Brak akceptacji może przejawiać się nadmierną surowością, przesadną aprobatą lub obojętnością. W każdym wypadku ucierpi mały człowiek.

Rodzice odtwarzający scenariusze ze swego dzieciństwa

Wielu refleksyjnych rodziców starannie przygotowując się na przyjęcie potomka zapomina o własnych urazach z dzieciństwa. W powodzi psychologicznych książek i poradników umyka temat najwcześniej zapisanych wzorców. A właśnie to one ukształtują styl porozumiewania się z niemowlęciem. W okresie, w którym tworzy się styl przywiązania, rodziców czeka wiele trudnych chwil. Często nikt nie przygotował ich na frustrację wywołaną przez krzyczące niemowlę. Kiedy dziecko jest nakarmione, przewinięte, zdrowe, a mimo to płacze, próby uspokojenia go nic nie dają, a kwilenie przechodzi w histeryczne wycie, łatwo zapomnieć o jakiejkolwiek strategii wychowawczej. A to dopiero pierwsza próba ognia. Wychowanie małego człowieka obfituje w trudne momenty. Słodki berbeć ni stąd ni z owąd zamienia się w wrzeszczącą, agresywną istotę. W takich sytuacjach władzę przejmują odruchy i bezradny, zdesperowany rodzic odtwarza wzorce zapisane w jego podświadomości. Doskonale wie, że próba przekrzyczenia wrzeszczącego dziecka jest skazana na niepowodzenie, ale nie potrafi zrobić nic innego.  Od głównych opiekunów w dużej mierze zależy, czy histeryzujący maluch w przyszłości nauczy się opanowania i szacunku dla uczuć innych. Jeśli jego wybuchy nie będą pacyfikowane agresją fizyczną lub psychiczną to prawdopodobnie tak się stanie. Niektórzy dorośli częściej niż inni potrafią rozładować napięcie i pomóc dziecku wyciszyć emocje.
Od dawna wiadomo, że córki zrównoważonych matek okazują większą cierpliwość własnemu potomstwu. Nie da się zawsze opanować emocji, uniknąć błędów, powstrzymać odruchów, ale można starać się, by w większości przypadków rozum, a nie instynkt przejmował dowodzenie. W chwilach frustracji rodzice często przekazują dziecku komunikat, że jest złe i niegrzeczne. Nie należy aprobować niewłaściwego postępowania u dziecka, ale krytyka zachowania różni się od potępienia osoby. Szczęśliwcom, którzy przejęli tę wiedzę od własnych rodziców nieporównanie łatwiej jest radzić sobie z nieakceptowalnymi postępkami dziecka, jednak wielu musi po prostu nauczyć się tej umiejętności. Dziecko nadmiernie ganione często zachowuje się buntowniczo. Powstaje błędne koło. Rodzic nie chce krytykować ani karać dziecka, ale skoro ono zasługuje na naganę, karci je, a ponieważ każda akcja powoduje reakcję, zmagający się z poczuciem krzywdy maluch zachowuje się niegrzecznie.

Rodzice dający sprzeczne komunikaty

Nowocześni rodzice nie szczędzą dziecku słów aprobaty, ale jednocześnie dają mu odczuć, że tak naprawdę jest malutkie, głupiutkie i nie zasługuje na uznanie. Chwaląc dziecko za samodzielność natychmiast spieszą z pomocą, gdy napotka pierwszą trudność. Poprawiają po nim, gdy samo sprzątnie zabawki. Krytykują niezdarność, gdy z własnej inicjatywy próbuje im pomagać.  Zapominają, że berbeć słyszy, co się dookoła niego dzieje.
Na festynie trzyletni Paweł chciał wcelować woreczkiem w środek obręczy. Nie trafił, ale mama zachwycała się tym jak wspaniale sobie poradził. Kiedy nadzorujący konkurencję animator podał dziecku kolejny woreczek i dyskretnie przysunął obręcz, mama powiedziała,że Pawełek nie potrafi rzucać. Po chwili była bardzo zdziwiona, że jej synek odmawia udziału w zabawach. Dzieci reagują na to co do nich mówimy, ale też co, mówimy obok nich. Rodzicielskie anegdoty prezentujące dziecko jako głupiutką istotę lub małego odkrywcę nie trafiają w próżnię.

Rodzice przesadnie chwalą

Dziecku nadmiernie chwalonemu wcale nie jest łatwo ukształtować odpowiednią samoocenę. Z czasem może pojawić się przymus bycia najlepszym, osiągania idealnych rezultatów, niechęć do podejmowania nowych wyzwań ze strachu przed porażką.  W końcu dziecko może uznać, że znaczy tyle, ile jego osiągnięcia. Od rodziców w dużej mierze zależy, czy nauczy się cieszyć swymi sukcesami i wyciągać naukę z porażek. Pochwały, by motywowały muszą być zasłużone i odpowiednie do poziomu rozwoju dziecka. Dziesięcioletnia Ania ma trudności z matematyką. Surowa zwykle nauczycielka postanowiła ją pochwalić. Kiedy Ania namalowała kwadrat i pierwszą krawędź sześcianu nie szczędziła jej słów zachęty, tyle, że po skończonej lekcji dziewczynka powiedziała koleżance: „Jestem takim głąbem, że pani cieszy się jak namaluję kwadrat”. Dziecko potrzebuje pochwał i powinno je otrzymywać, ale nie mogą one być dawane na wyrost. Powinno być docenione za trud, wytrwałość, przełamywanie swych ograniczeń. Jednak musi też czuć, że zasługuje na miłość bez względu na swe osiągnięcia.  Jeśli jego starania będą docenione bez względu na wynik, chętniej podejmie pracę nad swymi słabymi stronami. Łatwiej przyjmie je do wiadomości, szybciej nauczy się akceptować wady innych, cieszyć sukcesami swych bliskich i doceniać zalety otaczających je osób.

 

Dla ukształtowania pozytywnego obrazu samego siebie najbardziej niszcząca jest stała krytyka, czyhanie na błędy, bezustanne porównywanie dziecka z innymi. Wpajane tym sposobem poczucie niższości, gorycz i zawiść skutecznie mogą udaremnić mu odnoszenie sukcesów, nawiązywanie bliskich relacji, a także pozbawić radości uczenia się i umiejętności cieszenia się życiem. Z kolei nadmierne chwalenie, wmawianie dziecku, że jest najlepsze we wszystkim, może doprowadzić do ukształtowania się osobowości narcystycznej, wpoić niezdrową ambicję, perfekcjonizm a także doprowadzić do nerwic, zaburzeń odżywiania i, paradoksalnie, niskiego poczucia własnej wartości. Dzieci obsadzone w roli ideałów cierpią, ponieważ w głębi ducha, czują, że nie są w stanie sprostać pokładanym w nich oczekiwaniom.
Trudno znaleźć złoty środek. Jednak rodzice akceptujący zalety dziecka, jego słabości, realne możliwości, szczerze chwalący jego osiągnięcia, ale doceniający też trud, jaki włożyło w nieudane przedsięwzięcie są wielką pomocą w ukształtowaniu pozytywnego wyobrażenia o sobie, gdy człowiek zna swoje wady i zalety, stara się pokonać słabości, ale wie, że ma takie samo prawo do szczęścia, miłości i szacunku, jak ponad siedem miliardów ludzi na Ziemi.

Poleć ten artykuł: