Czy zmiana tego biologicznego wzorca odpowiada za degradację społeczeństw?

Ewolucyjna przeszłość człowieka

Niektórzy badacze twierdzą, że początkiem drogi ewolucyjnej naszego gatunku było ujarzmienie ognia. Argumentów za tą tezą dostarczają badania Suzanny Heculano-Houzel, która udowadnia, że używanie ognia zmieniło sposób przygotowywania żywności, a lepsza dieta umożliwiła ludzkim mózgom osiągnięcie dzisiejszych rozmiarów.

Przez prawie półtora miliona lat okresu dynamicznego rozwoju mózgu ludzkość prowadziła zbieracko-łowiecki tryb życia. Nasi przodkowie podążając w ślad za stadami zwierząt, na które polowali, od czasu do czasu zatrzymywali się na dłuży pobyt w miejscach, w których mogli znaleźć żywność.  Noce spędzali w jaskiniach lub prymitywnych szałasach, we dnie polowali, zbierali jagody, wykonywali prymitywne narzędzia. Jednak nawet przy tym surowym trybie życia wykształciła się sztuka, a co najważniejsze rozwinęła się moralność nakazująca dbać o słabszych i chorych.
Trzeba zdać sobie sprawę, że cała nasza biologia przystosowana jest do warunków, w których przez miliony lat żyli i ewoluowali nasi przodkowie. Jesteśmy „zaprojektowani” do społeczności zbieracko-łowieckich. Ewolucyjna przeszłość pozostawiła nam także optymalny wzór opieki nad dzieckiem. W wędrownych społecznościach wykształcił się biologiczny schemat współzależności pomiędzy opiekunem, a dzieckiem, mający zagwarantować młodemu organizmowi jak najlepsze warunki do psychofizycznego rozwoju.

Biologiczny wzorzec rozwoju

Cześć wzorca przechowywana jest w układzie endokrynologicznym matki. Proces jajeczkowania w dużym stopniu zależy od hormonów i diety. W czasach prehistorycznych pozwalało to ograniczyć liczbę potomstwa, tak by matce i dziecku zapewnić jak najwyższe szanse przeżycia. Na ubogiej prehistorycznej diecie, spędzając większość czasu na poszukiwaniu żywności, kobieta nie byłaby w stanie jednocześnie wykarmić piersią dwojga niemowląt. Zbyt krótki odstęp pomiędzy narodzinami dzieci zagrażałby życiu jednego z nich.

Jego drugą częścią jest przywiązanie. Niezwykła więź łącząca matkę i dziecko ma ogromny wpływ na rozwój jego mózgu i całego organizmu. Ta więź, rodząca się w wyniku interakcji pomiędzy matką a dzieckiem, jest fundamentem konstrukcji psychofizycznej człowieka. Kształtuje też cały przyszły schemat relacji społecznych jednostki. Bezpieczna i pełna zaufania relacja z matką gwarantuje prawidłowy wzrost organizmu, jak również kodowanie umiejętności społecznych (niezbędnych do przeżycia w ramach społeczności).

Kolejnym elementem ewolucyjnego wzorca jest biologia ludzkiego mózgu.  W procesie ewolucji organ ten zbyt się rozrósł.  Urodzenie dziecka z w pełni ukształtowanym mózgiem przekracza możliwości kobiecego ciała. Ewolucja „rozwiązała” ten problem, pozwalając ludzkim dzieciom rodzić się z częściowo ukształtowanymi mózgami jako tzw. „zewnętrzne płody”. Jedynie część rozwoju mózgu zachodzi w łonie matki, dalsze etapy następują w fazie niemowlęcej i wczesnego dzieciństwa. Zgodnie z badaniami neurobiologii okres rozwoju mózgu trwa 4-5 lat.

Biologiczna konstrukcja człowieka, wskazuje, że natura niejako przewidziała nas do bycia jedynakami przez co najmniej 4-5 pierwszych lat życia.

Zaprojektowani do jedynactwa

Co zyskiwał jedynak? Po pierwsze lepszy pokarm, matka, której brakuje energii do utrzymania własnego organizmu, ma znikome szanse na wyżywienie dwojga niemowląt. Pamiętajmy, że w okresie prehistorycznym o każdą kalorię trzeba było starannie zabiegać, a traciło się ją nieporównanie szybciej niż dzisiaj. Bycie jedynakiem w kluczowym okresie wzrostu zwiększało szansę na pomyślny rozwój psychofizyczny. Lepiej odżywiony organizm szybciej się rozwija. Bogaty, zróżnicowany pokarm to również lepiej rozwinięty mózg, który pochłania prawie 25 % dostarczanej organizmowi energii.

Bliskość głównej figury przywiązania (zawsze była nią matka) przesyła prawidłowe sygnały pozwalające rozwijać się najważniejszym rejonom mózgu, w tym hipokampom i ich połączeniom z pozostałymi strukturami mózgu. Stała obecność matki pozwala na prawidłowy rozwój wzorców społecznych w tym najważniejszego- wzorca przywiązania, czyli fundamentu, na którym zostanie zbudowana cała przyszła psychofizyczna konstrukcja.

Liczne badania wykazują związek zaburzeń psychicznych w dorosłym życiu z zaburzeniami więzi w pierwszym okresie życia. Z punktu widzenia biologii to prosty ciąg zdarzeń: im więcej kortyzolu i innych hormonów stresu przedostanie się do krwiobiegu dziecka tym większe zaburzenia w rozwoju wyższych stref mózgu i całego organizmu. Biochemia bezpiecznej więzi determinuje przyszłość i zdrowie człowieka.

Wpływ osiadłego trybu życia na wzorzec rozwoju

Rewolucja neolityczna zburzyła ustalony w ciągu milionów lat porządek. Wynalezienie rolnictwa, udomowienie zwierząt i wybudowanie domostw doprowadziło do powstawania nadwyżek żywności. Pojawił się czynnik wpływający na biologię kobiety i umożliwiający zwiększenie liczby potomstwa. W połączeniu z kulturowym paradygmatem płodności powstał społeczny wzorzec, który do dziś jest motorem działań większości ludzi na świecie. Jednak za tę rewolucję przyszło nam zapłacić ogromną cenę. Ekspansja gatunku, niezgodna z biologicznym schematem, oznacza jednocześnie jego degradację. Imperatyw rozmnażania się, który objął władzę nad człowiekiem, zahamował możliwości rozwoju mentalnego.

Jaskiniowe uwarunkowania w XXI wieku

Jak to się ma do nas i naszej rzeczywistości? 10 000 lat cywilizacji technicznej nie wpłynęło na biologiczny schemat rozwoju mózgu człowieka. Noworodek z XXI wieku rozwija się tak samo jak niemowlę z epoki paleolitycznej. Każde kolejne urodzone dziecko potrzebuje takich samych warunków, aby jego mózg, psychika i fizyczna struktura mogły rozwinąć się w prawidłowy sposób. Tych okoliczności nie określa kultura, lecz biologia, a kultura w żaden sposób nie może podważyć biologicznych mechanizmów. Jednak nie przestaje próbować. Ludzkość lekceważąc siłę naturalnych uwarunkowań próbuje dostosować wzorzec do zmieniających się warunków życia.
Przywołujemy na świat kolejne pokolenia nie zastanawiając się, na ile nasze działania są motywowane kulturowymi wzorcami wspartymi o biologiczny imperatyw przekazu genów a na ile faktycznym dobrem naszych dzieci.

Zamiast skupić się na stworzeniu dzieciom warunków, których potrzebują, wymyślamy kolejne rozwiązania kulturowe odbierające im szansę na prawidłowy rozwój. Społeczeństwo nastawione na produktywność i konsumpcję chce wytworzyć i zużyć jak najwięcej dóbr, zapominając, że właściwa opieka nad dzieckiem przynajmniej przez jakiś czas wyłącza jedno z rodziców z pracy zawodowej.

Zaszczepieni kulturowym egoizmem oddajemy dzieci do żłobków i przedszkoli, odbierając im szansę na prawidłowy rozwój mózgu. Zrywając więzi gwarantujące im w przyszłości umiejętność nawiązania własnych dorosłych relacji skazujemy je na samotność i płytkie związki międzyludzkie. Zamieniamy wszystkie naturalne potrzeby człowieka na sztuczne zamienniki.

Nie zdajemy sobie sprawy, że kulturowy wzorzec rodzenia dzieci w krótkich odstępach czasu jest pierwszą kostką domina pociągającą za sobą nieskończoną ilość nieszczęść. Wymienię tylko wszechobecny w życiu i wychowaniu wzorzec przemocy, choroby psychiczne i uzależnienia.

Decyzja zawsze leży w Waszych rękach. Może warto zastanowić się, czy właśnie tego chcemy dla naszych dzieci?

 

Waldemar Lipiński

Poleć ten artykuł: