Czy potrzebne jest przewartościowanie roli matki oraz stworzenie nowego społeczno-kulturowego wzorca macierzyństwa?

Biologiczna rola matki (ewolucja) :
W toku ewolucji, warunki w jakich rozwijał się nasz gatunek, doprowadziły do wykształcenia schematu biologicznego, w którym matka jest najważniejszą figurą w życiu każdego człowieka. Od jakości kontaktu z nią zależy cała przyszła psychofizyczna konstrukcja człowieka. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że żadna ideologia ani wzorce kulturowe nie są w stanie zmienić tego ewolucyjnego schematu. Żaden człowiek nie rozwinie się prawidłowo bez stałego i bezpiecznego kontaktu z matką przez okres całego dzieciństwa.
Pozycja kobiety w rodzinie przed rewolucją przemysłową

Jednym z najbardziej archetypicznych obrazów w zbiorowej świadomości jest postać matki. Do niedawna uważano, że tylko macierzyństwo może przynieść kobiecie prawdziwe spełnienie. Bezdzietność uważano za powód do wstydu i cierpienia. Z chwilą powstania rodziny patriarchalnej pozycja kobiety w dużej mierze zależała od jej dzieci. Podporządkowana mężowi po pewnym czasie mogła zdobyć wpływy poprzez swych synów, zwłaszcza poprzez pierworodnego. W wielu kulturach wielożeństwo i tradycja zamykania kobiet w obrębie domostwa jeszcze bardziej umniejszały ich społeczne znaczenie. Monogamiczna kultura Zachodu uważana jest za bardziej liberalną, ale Arystoteles nie wahał się nazwać kobiety „uszkodzonym skarlałym samcem”, święty Tomasz z Akwinu  rozwinął koncepcję kobiety jako niepełnego mężczyzny, którą  po prawie dwóch tysiącach lat podchwycił Freud. Nic dziwnego, że utarł się zwyczaj nazywania kobiet „słabszą płcią”. Pod każdym względem ich życie zależało od otaczających je mężczyzn. Prawo stawiało je w pozycji „wiecznych niepełnoletnich” pozbawiając możliwości dysponowania majątkiem. Jedynym polem, na którym mogły odcisnąć swój wpływ było wychowanie dzieci.

 

Rewolucja przemysłowa

Rewolucja przemysłowa i pojawienie się przed kobietami nowych możliwości zmieniły model rodziny. Praca zarobkowa kobiet nie była nowością. Mit kapłanki domowego ogniska troszczącej się wyłącznie o rodzinę przekazany nam przez literaturę niewiele miał wspólnego z rzeczywistością. Żony pomagały mężom w warsztatach rzemieślniczych i pracach polowych.  Często pracą chałupniczą wspomagały rodzinne finanse. Wynalezienie maszyny parowej, powstanie fabryk, filozofia oświecenia i czynniki ekonomiczne położyły grunt pod pojawienie się pracy kobiet poza domem. Ruch emancypacji kobiet, pierwsza wojna światowa, dostęp do wykształcenia i przemiany społeczne stworzyły nowe możliwości dla kobiet i nowe warunki  dla ich dzieci. W trakcie przemian odrzucono wszechwładzę ojca, a założenia pedagogiki Schrebera straszą już tylko w antykwariatach. Jednak nowe wzorce kulturowe poważnie zakłóciły funkcjonowanie biologicznego modelu macierzyństwa.

 

Powstanie wzorca matki pracującej – Nowoczesna matka

Obecnie, w powszechnym przekonaniu kobieta nie musi już urodzić dziecka, by czuć się spełnioną. Może pełnić wiele ról, a macierzyństwo stanowi jeden z licznych aspektów jej życia. Ostatnie dziesięciolecia stworzyły wyidealizowany wzorzec pracującej matki, dla której pogodzenie świetnie rozwijającej się kariery z opieką nad dzieckiem, nie stanowi żadnego wyzwania. Z promiennym uśmiechem żongluje laptopem, jedną ręką głaszcze główkę uroczego bobasa, drugą obsługuje drukarkę, ramieniem podtrzymuje przy uchu najnowszy model smartfona. Naturalnie, ma idealne dziecko, schludny dom, doskonałe relacje z partnerem, a w wolnych chwilach rozwija dziesiątki zainteresowań i udziela się społecznie.

Lukrowane obrazki z Instagrama przykrywają mniej słodką rzeczywistość. Codzienność matek wypełnia zmęczenie, frustracją i poczucie nieadekwatności. Pragnienie spędzania czasu z dzieckiem koliduje z obowiązkami zawodowymi oraz pracami domowymi. Czują się winne z powodu zaniedbywania dziecka, ale bawiąc się z nim myślą o sprawach, które leżą odłogiem, podczas gdy one „marnują czas.  Nawet jeśli partner angażuje się w opiekę nad dzieckiem i dzieli obowiązki domowe, większość odpowiedzialności spada na kobietę. Jednak rezygnacja z pracy na okres wychowania dziecka nie wchodzi w grę. Kura domowa spotyka się z ostracyzmem społecznym, poza tym nowoczesna rodzina musi konsumować przeróżne dobra. Utrzymanie oczekiwanego standardu życia wymaga, by kobieta jak najszybciej po urodzeniu dziecka wróciła do pracy. Wielu z nich trudno wejść w rolę matki, ponieważ nie wiedzą, na czym właściwie ma ona polegać.  Nie ufają doświadczeniu poprzednich pokoleń, a w natłoku sprzecznych teorii na wychowanie dzieci trudno im zdecydować się na konkretny model, a jeszcze trudniej konsekwentnie realizować przyjętą strategię wychowawczą.

 

Wpływ wzorca matki pracującej na rozwój dziecka

Dla rozwoju dziecka kluczowe jest poczucie bezpieczeństwa. Sfrustrowana, nerwowa i przemęczona matka nie jest w stanie zapewnić dziecku bezpiecznej bliskości. W pierwszym okresie rozwoju potrzebuje ono kogoś, kto uchroni je przed wahaniami poziomu kortyzolu, zapewni oksytocynę i serotoninę, będzie stymulował rozwijający się mózg, nauczy nawiązywania więzi z innymi. Dziecko potrzebuje pieszczot, przewidywalnego otoczenia, uwagi. W ciągu pięciu pierwszych lat życia jego mózg dynamicznie się rozwija i wymaga przede wszystkim spokoju. W tym czasie kształtują się główne zręby osobowości, poczucie własnej wartości, stosunek do innych, a także zdolności poznawcze. Poczucie bezpieczeństwa, stałe przewidywalne otoczenie i obecność opiekuna zwiększają szansę na prawidłowy rozwój. Zgodnie z biologicznym schematem dziecko potrzebuje stałej obecności matki. Z jego punktu widzenia nieistotne jest na jakim etapie jest jej kariera zawodowa.

 

Jak praca zawodowa matki wpłynie na los dziecka?

Powrót matki do pracy wymusza oddanie dziecka do żłobka. Wyrwanie ze znajomego otoczenia, nagłe zniknięcie najważniejszej osoby w jego życiu, wepchnięcie do obcego świata pełnego niezrozumiałych reguł, będzie miało fatalne skutki dla jego zdrowia psychicznego i fizycznego. Im młodsze dziecko tym większym stresem jest oddzielenie od głównej figury przywiązania jaką jest matka.
Długotrwały stres prowadzi do stałej nadprodukcji kortyzolu w organizmie dziecka, co zawsze skutkuje uszkodzeniami organów wewnętrznych, a także zahamowaniem lub nawet zatrzymaniem rozwoju mózgu.

W wyniku nadmiernego wydzielania hormonów stresu i pobudzenia ciała migdałowatego dochodzi do zakłócenia rozwoju hipokampów, a tym samym obniżenia zdolności do zapamiętywania, kategoryzowania.

Małe dzieci potrzebują stabilizacji, rutyny i czułej troski. Tylko stała obecność matki umożliwi im wykształcenie bezpiecznego stylu przywiązania. Niemożność wytworzenia we wczesnym dzieciństwie więzi z matką w późniejszych latach skutkuje wieloma zaburzeniami, m. in. nadpobudliwością, impulsywnością, napadami lęku, drażliwością. Według badaczy z Wielkiej Brytanii i USA, m. in. Johna Bowlby’ego i Renego Spitza, dzieci do trzeciego roku życia,   pozostawione w instytucjach zapewniających odpowiednią ilość pokarmu, higienę i nadzór medyczny, przechodzą głęboki stres, który w skrajnych przypadkach może prowadzić do śmierci. Obserwacja sierot i dzieci pozostawionych w żłobku całodobowym zaowocowała powstaniem teorii przywiązania. Bowlby stwierdził, że wszystkie wyższe żywe istoty mają ewolucyjnie zakodowany biologiczny mechanizm przywiązania, który ma im zagwarantować dotrwanie do dorosłości. Troskliwa opieka, obdarzanie czułością i uwagą prowadzi do wykształcenia się bezpiecznego wzorca przywiązania. Wówczas kary są zbędne, gdyż dziecko uczy się od matki właściwych reakcji, wyrażania swych potrzeb i emocji, a także zasad moralnych. W kontakcie z bliską osobą wykształca się poczucie wstydu, sumienie i wrażliwość moralna.  Poczucie bezpieczeństwa zachęca do eksplorowania otoczenia, zdobywania nowych umiejętności, stopniowego nawiązywania więzi z osobami spoza najbliższego kręgu. Dziecko mając bezpieczną przystań bez lęku bada ekscytujący, przyjazny, świat. W przyszłości nawiąże głębokie przyjaźnie, stworzy trwałe związki oparte na miłości i szacunku, będzie jasno stawiało granice i przestrzegało zasad moralnych. Jednak gdy nie ma głównej figury przywiązania lub nie potrafi ona nawiązać więzi pojawia się styl lękowy, ambiwalentny lub unikający. Każdy z nich prowadzi do dysfunkcji i ogranicza zdolności jednostki do tworzenia zdrowych relacji z innymi.

W czasie debaty żłobkowej prof. Irena Namysłowska, krajowy konsultant ds. psychiatrii dzieci i młodzieży, pisała:

“[…] Bez dobrego, bezpiecznego przywiązania nie jest możliwy ani prawidłowy rozwój emocjonalno-społeczny dziecka, ani też jego rozwój umysłowy w związku z interakcją pomiędzy przywiązaniem a kształtowaniem się mózgu. Nawet najlepszy żłobek, dobrze wyposażony i zatrudniający wykształcony i zaangażowany personel, nie jest w stanie zastąpić zindywidualizowanej relacji rodzic-dziecko w bezpiecznym, stałym otoczeniu domowym, a nie instytucjonalnym. Wyniki badań wskazują, że zaburzenie więzi dziecko-rodzic może być prekursorem wystąpienia zaburzeń emocjonalnych i psychicznych w okresie dziecięcym, dorastania i w okresie dorosłości. […] Co więcej, tak wczesne umieszczanie niemowlęcia w żłobku grozi przedwczesnym kontaktem z chorobami, także zakaźnymi, a więc wiąże się z potencjalnie większymi nakładami na opiekę medyczną […]”.

Rosnąca liczba dysfunkcji i chorób psychicznych wśród dzieci i młodzieży podważa zasadność żłobkowego wychowania. Problemy z dorastającą młodzieżą w dużej mierze wynikają z zaburzenia więzi i wystąpienia we wczesnym dzieciństwie poza-bezpiecznego stylu przywiązania. Model ambiwalentny, lękowy lub unikający coraz częściej pojawia się u dzieci, których skoncentrowani na karierze rodzice swoje obowiązki przekazują profesjonalistom lub instytucjom.

Dla dziecka najbardziej korzystne jest wychowanie domowe. Tylko bliskość głównego opiekuna pozwala na wykształcenie się bezpiecznego modelu przywiązania oraz chroni przed niszczącym wpływem stresu. Czy państwo stać na likwidacje żłobków i stworzenie rodzinom odpowiednich warunków ekonomicznych? Biorąc pod uwagę koszty terapii, resocjalizacji, leczenia chorób psychosomatycznych, utrzymywania więźniów, nakładów na opiekę społeczną, policję należałoby raczej zadać pytanie:” Czy państwo stać na utrzymywanie obecnego systemu”?

 

Nowy wzorzec kulturowy

Dla dobra matki i dziecka istniejący wzorzec kulturowy należałoby przekształcić w model dzieciocentryczny. Zadanie, które na początku bierze na siebie matka, a w późniejszym czasie oboje rodzice, powinno cieszyć się najwyższym prestiżem społecznym i być odpowiednio wynagradzane. Matka nie powinna ze strachu przed konsekwencjami materialnymi oraz presją społeczną wracać do pracy. Rodzic pozostający w domu, by czuwać nad rozwojem dziecka, powinien otrzymywać pensję i prawa emerytalne przez cały okres poświęcony na wychowywanie potomstwa. Wprowadzenie tego wzorca jest możliwe tylko pod warunkiem uznania rodzicielstwa za najważniejsze i najbardziej prestiżowe zajęcie. Trzeba stworzyć nowy model rodziny, w którym rodzice będę szanowani za trud włożony w wychowanie wolnych od dysfunkcji członków społeczności.

Rodzicielstwo nie jest indywidualną odpowiedzialnością, dlatego państwo jako organizacja powinno wprowadzić dodatkowe formy wsparcia dla każdej osoby biorącej na siebie odpowiedzialność za szczęście kolejnych pokoleń.

Istniejące struktury socjalne powinny zostać tak przemodelowane, by zapewnić dziecku zrównoważony rozwój i dać maksymalne wsparcie rodzicom. Nauka już dawno wykazała, że człowiek nie rozwija się w sposób przypadkowy, dlatego w systemie edukacji na głównym miejscu powinna znaleźć się wiedza na ten temat oraz rozwijanie umiejętności, które powinien posiadać każdy rodzic, by dać dziecku pełne wsparcie w rozwoju jego osobowości.

Poleć ten artykuł: