Cała prawda o bezstresowym wychowaniu

Mało kto z osób wypowiadających się na temat bezstresowego wychowania ma pojęcie o czym mówi. Przy czym nie ma znaczenia czy wypowiada się „autorytet” psychologii, wychowania, pedagogiki czy też zwykły rodzic. Atakujący ideę broni własnych przekonań lub szuka usprawiedliwienia swoich działań.
Wydaje się, że w zbiorowej świadomości bezstresowe wychowanie jest czymś negatywnym, czymś co doprowadza do dysfunkcji emocjonalnego i ogólnego rozwoju dziecka.  Winni stosowania bezstresowego wychowania są nieodpowiedzialni rodzice jak również medialna nagonka na porządek definiowany poprzez wszelkiego rodzaju kary.
Często można usłyszeć, że bezstresowe wychowanie niszczy społeczną tkankę, doprowadza młodzież do narkotyków, nierządu, przestępczości i innego wykolejenia.  Ludzie wychowani bezstresowo są słabi, niestabilni i co najważniejsze – roszczeniowi.

Tak w skrócie można zdefiniować społeczną świadomość na temat wroga nr. 1 w postaci bezstresowego wychowania.
A jak wygląda prawda? Czy my rodzice jesteśmy w stanie uwierzyć w fakty?

Jeśli zapytamy jakiś autorytet co najbardziej szkodzi naszej psychice i zdrowiu to zapewne odpowie, że tym czymś jest właśnie stres. Opierając się na bieżącej narracji powie zły stres lub długotrwały zły stres.
Skąd więc taka olbrzymia dysocjacja?
Z jednej strony stres jest wrogiem zdrowia a z drugiej jego brak powoduje dysfunkcyjne zachowania człowieka.
Powody wstępowania takiej społecznej narracji są co najmniej dwa.
Pierwszy to siła kulturowego wzorca wychowania opartego na karach. Przekaz kulturowy ma decydujący wpływ na nasze postrzeganie świata. Kary fizyczne i przemoc emocjonalna były i są częścią wzorca kulturowego rodzicielstwa. Przez stulecia religie i porządek cywilny stawiały przemoc na piedestale.  Nadal znaczna część społeczeństw państw rozwiniętych uważa przemoc za gwarant bezpieczeństwa, porządku i dobrostanu.
Drugi, to potrzeba utrzymania wewnętrznego komfortu psychicznego każdego rodzica. Dlatego, jeśli w wychowaniu dziecka popełnili błędy to wyjaśnieniem jest, że dziecko „takie się urodziło”, albo było za mało dyscypliny. Jeśli spotykamy młodego człowieka, który ma czelność, nam dorosłym, stawiać swoje warunki, bronić swojego zdania, to jest on źle wychowany. Podobnych przykładów zdejmowania odpowiedzialności z rodziców można przytoczyć wiele. Mają one jedną dominującą cechę. Zwykle winnym jest coś nieokreślonego, a najlepiej jakiś ogólny wróg jakim właśnie jest bezstresowe wychowanie.
I tak przez kolejne pokolenia wchodzące w etap bycia rodzicem przekazywany jest kulturowy wzorzec przemocowego (stresowego) sposobu wychowania dzieci.

Kiedy Benjamin Spock, amerykański pediatra, w 1946 roku, po raz pierwszy zaproponował delikatniejsze obchodzenie się z dziećmi, przemoc wobec dzieci była powszechnym zachowaniem wspieranym przez religie i państwo. Dziecko nie było człowiekiem. Stawało się nim po ukończeniu 18 roku życia. Dzieci były bite w domach, w szkole, były wykorzystywane i często traktowane jako niewolnicy.
Idea Spock’a była tak rewolucyjna, że do dzisiaj wielu ludzi po prostu nie potrafi jej zrozumieć. Bezstresowe wychowanie nie wpisuje się w ich zakres postrzegania i pojmowania świata.

O co więc chodzi w idei bezstresowego wychowania i dlaczego powinna być celem każdego rodzica?
Odpowiedź jest bardzo prosta, silny i długotrwały stres niszczy mózg a od jakości mózgu zależy jakość życia, zdrowie fizyczne i psychiczne człowieka.
Najprościej wyjaśnić cały proces odwołując się do badań z zakresu neurobiologii.
Mózg każdego człowieka składa się z trzech poziomów rozwojowych. Posiadamy najbardziej pierwotny mózg gadzi odpowiedzialny za instynkty, mózg zwierzęcy odpowiedzialny za emocje i mózg ludzki, który czasem nazywany jest mózgiem racjonalnym. Przy czym trzeba pamiętać, że mózg jest narzędziem przystosowawczym a jego rozwojem kierują algorytmy reagujące na bodźce ze środowiska.
Mózg rozpoznaje środowisko, a tym samym kieruje swoim rozwojem, poprzez algorytmy określające poziom komfortu / dobrostanu.
Pierwszym algorytmem jest bliskość. To chyba najbardziej pierwotny algorytm. Aktywowany z chwilą narodzin. Algorytm jest bardzo prosty: czuję obecność opiekuna = bezpiecznie, nie czuję obecności opiekuna = niebezpiecznie.
Jeśli mózg dziecka nie wyczuwa obecności opiekuna włącza fazę stresową a tym samym wstrzymuje rozwój mózgu racjonalnego. Taka reakcja organizmu jest zrozumiała. Celem jest przetrwanie, na nic nam wyższe partie mózgu, jeśli nie przetrwamy.
Efekty zaburzenia tego algorytmu dobrze widać u ludzi wychowanych w domach dziecka lub znajdujących się w długotrwałej separacji w niemowlęctwie.  Ogromne ilości kortyzolu zaburzają rozwój mózgu a w podświadomości zostaje, na stałe, zapisany wzorzec lęku. W przyszłości to właśnie lęk i instynkty będą dominowały i zarządzały zachowaniami jednostki.
Drugim algorytmem jest akceptacja. Oprócz bliskości nie ma nic ważniejszego dla rozwijającego się organizmu dziecka jak akceptacja opiekuna. To właśnie ten imperatyw powoduje, że nawet bite i zaniedbane dziecko ze wszystkich sił stara się uzyskać akceptację rodzica. Brak akceptacji jest nie tylko ciężką traumą to również zapis wzorca samooceny, wpływającej na każdy element dorosłego życia.
Trzecim algorytmem jest przynależność. Jako zwierzęta stadne musimy czuć przynależność do stada. Bez tego poczucia cały czas czujemy się zagrożeni.
Jest również coś co umyka większości rodziców, pedagogów i psychologów. To możliwość wystąpienia PTSD, syndrom stresu pourazowego. Im wcześniejszy etap rozwoju mózgu tym mniejsza trauma może spowodować u dziecka PTSD.
Idea Spock’a jest zwróceniem uwagi wszystkich dorosłych na proces kształtowania psychofizycznej konstrukcji człowieka. Uchronienie dzieci przed stanem rozpoznawanym przez mózg jako niebezpieczeństwo gwarantuje dzieciom prawidłowy psychofizyczny rozwój.  A prawidłowy rozwój psychofizyczny dziecka to mniej chorób, przestępczości i zachowań aspołecznych. Co najważniejsze niższe koszty utrzymania państwa i znacznie wyższy poziom mentalnego rozwoju społeczeństwa.

Możemy bronić błędnych przekonań mówiąc; „nie dajmy się zwariować”, „dziecko takie się rodzi”, „każdy jest inny” itd.
Jednak patrząc na procesy kształtujące rozwój organizmu człowieka to jest tylko ucieczka od odpowiedzialności.
Każdy z nas ma takie same algorytmy. Biologia daje niezliczoną ilość wariantów opartych o te same mechanizmy przystosowawczo-rozwojowe. Wskazanie efektów działania tych mechanizmów jest bardzo proste, im więcej stresu i traum tym bardziej aspołeczna psychika człowieka powstaje.

Podążanie za myślą Spocka związane jest z odrzuceniem dysfunkcyjnych wzorców społecznych, przeciwstawieniem się przemocowym wzorcom socjalnym i wpojonym przekonaniom. Wymaga zdobycia wiedzy o mechanizmach i algorytmach decydujących o kierunkach rozwoju psychofizycznej konstrukcji człowieka. Dlatego też realizacja idei bezstresowego wychowania wymaga od rodziców znacznie większego zaangażowania i poświęcenia niż każda inna koncepcja. Trzeba stać się rodzicem świadomym siebie i świadomym własnej sprawczości, dopiero wtedy można podołać zadaniu jakim jest bezstresowe wychowanie.

 

 

Waldemar Lipiński

Poleć ten artykuł: